National Botanic Garden w Dublinie
niedziela, 9 maj 2010 · Komentarze:
Dziś podkast Made In Ireland z wizytą w National Botanic Garden (www.botanicgardens.ie). W tak piękną słoneczną niedzielę nie sposób usiedzieć w domu. A ogród botaniczny to miejsce idealne na spędzenie niedzielnego popołudnia.
Zatem w dzisiejszej audycji o polskiej cukierni w Dublinie, o ogrodach, palmiarniach, niebieskich wiewiórkach i planach na najbliższe wakacje. Dokumentacja tutaj. Nie możecie przegapić tego odcinka!
Podcast: Download (Duration: 15:17 — 14.0MB)








Ha! Ja też pisałem maturę z historii :)
Podoba mi się taka częstotliwość nadawania w Made in Ireland.
Trochę krótko, ale ważne że regularnie co niestety ostatnio chłopakom nie wychodzi :)
I chwali się fakt, że Ula się wciąga :)
Jeszcze kilka podkastów to i Franek będzie z Wami mruczeć do gąbki :)
Może trochę krótko, ale lepiej krótko i treściwie niż rozwlekać temat niepotrzebnie. Myślę, że w takiej formie jest lepiej przyswajalne.
Świetnie się Was słucha – Ula, masz piękny głos, taki ciepły i delikatny.
A co do Chorwacji, to popieram – jest tam pięknie. Zgłoście się do Roberta, to wszystko Wam powie gdzie koniecznie trzeba jechać. Nawet mamy jeszcze namiary na nocleg tam. Chorwacja to piękny kraj :-)
Zazdroszczę Wam słońca, bo tu chyba limit się wyczerpał i jak na razie same pochmurne dni.
Pozdrawiam Was gorąco.
Odnośnie polskich cukierni to polecam „Sowę” – jest to bydgoska firma, która naprawdę jest na wysokim poziomie i ponoć zaczyna pojawiać się poza granicami Polski.
Jeśli chodzi o te skikające wiewiórki to zostały one przywiezione z Ameryki i jako większe oraz silniejsze wygryzły (pewnie dosłownie) nasze piękne europejskie rudzielce tu na wyspach.
Oczywiście chętnie porozmawiam i podpowiem gdzie i jak sobie zorganizować czas urlopowy w Chorwacji :)
Wiola, Twojemu głosowi też nic nie brakuje. Aż się dziwię dlaczego Rob nie chce z Tobą nagrywać :)
Ach tęskni mi się za polskimi przysmakami. Sowy jeszcze nie ma w Dublinie. Może kiedyś…
A o Chorwacji jeszcze musimy pogadać koniecznie.
Przemek, ja też się dziwię… codziennie namawiam Roberta by coś ze mną nagrał, a on się opiera i zawsze się wykręca. Zapewne zaraz napisze, że to ja nie chce…
A mi się wydaje, że ja nie mam kobiecego głosu. Nie mam tak ślicznego głosu jak Ula.
Fajnie się Was słucha. Nagrywajcie jak najczęściej :-)
Nikt nie lubi swojego głosu na początku. Potem też nie lubi, ale się przyzwyczaja :)
Ula nigdy nie odsłuchuje tego co razem nagrywamy. Jeśli do nagrywania powoli się przekonuje, to do słuchania za cholerę.
Wiola trzeba twardo „weź dziada” za szmaty i do mikrofonu :)
Ha!
I ja pisałem maturę z historii :D
Bardzo fajnie, że mogę Was tak często ostatni słuchać.
Czekam na kolejną wycieczkę Szczepaniuków!