Letnie Poruszenie na Zielonej Irlandii!

Jeśli jesteś miłośnikiem szmaragdowej wyspy, zwiedzasz, podróżujesz, odrywasz coraz to nowe miejsca i zakątki Irlandii, to zapewne zainteresuje Ciebie wakacyjny konkurs – Letnie Poruszenie!, zorganizowany przez forum Zielona Irlandia.

Jeśli lubisz pisać, wystarczy założyć nowy wątek na forum i opisać ciekawą historię wyprawy w ciekawe irlandzkie miejsce lub jeśli jesteś pasjonatem fotografii, możesz utworzyć fotoreportaż i umieścić go na Zielonej Galerii. Zarówno reportaż jak i fotoreportaż należy zgłosić do oceny do administracji forum.

Przeczytaj cały wpis »

Przewodnik dla wyjeżdżających do Irlandii

Ostatnio wpadła mi w ręce polska wersja Przewodnika dla przyjezdnych do Irlandii w rejon południowo-wschodni, obejmujący hrabstwa Carlow, Kilkenny, Tipperary, Waterford i Wexford.

Opracowanie to ma za zadanie przybliżyć wszystkie aspekty życia w tej części wyspy, takie jak: życie codzienne, zakwaterowanie, zatrudnienie, świadczenia socjalne, opieka społeczna, opieka zdrowotna i inne.

Przeczytaj cały wpis »

Z wizytą w Powerscourt Gardens

Powerscourt GardensJako że nadszedł kolejny Bank Holiday, postanowiłem wraz z Ulą wybrać się na jakiś krótki wypad po okolicy. Kilka razy słyszałem o jakiś przepięknych ogrodach w okolicy Bray. Pomyślałem, mieszkam na południu Dublina, a jeszcze tam nie byłem? Sprawne ręce i szybki internet zaprowadziły mnie wprost do Powerscourt House Gardens.

Swoim towarzystwem uraczyli nas również znajomi i w czwórkę wyruszyliśmy na południe Dublina trasą N11. Pogoda sprzyjała już od kilkunastu dni, więc nie mieliśmy się czego obawiać. Po zjechaniu z autostrady w okolicy południowej części Bray dotarliśmy do miejscowości Enniskerry. Kierując się znakami dotarliśmy do celu.

Przeczytaj cały wpis »

Witaj Irlandio!

Moja przygoda z Irlandią zaczęła się w… Anglii! Tak, jeszcze jako student politechniki zapragnąłem dorobić parę groszy na wakacje. Plan był prosty. Jadę do Anglii i tyle. Jednak okazał się zbyt prosty…

Zdałem się na wiedzę mojego kolegi, który przecież tam był i pracował i wie co, i jak, i w ogóle… No cóż, tak fajnie opowiadał, że zaufałem. On kupił bilety w jedną stronę (i to był błąd), i on zorganizował nocleg (błąd drugi).

Był to rok 2003, więc nie było tak prosto „przedostać się” do Anglii. Kontrola, szczegółowa kontrola na granicy, rozmowa z celnikiem, itd. Lot mieliśmy z Berlina. Ta część podróży przebiegła bez zakłóceń. Kłopoty zaczęły się po wylądowaniu na London Stansted.

Przeczytaj cały wpis »