Ten szczególny dzień
Ma być jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny, wyjątkowy i niezapomniany.
Ma być ciepły, wesoły i słoneczny ale dostojny i z klasą. Dzień mojego ślubu!
Tak właśnie wyobrażam sobie ten dzień. Wraz z Ulą przygotowujemy się do niego już od ponad roku. Termin jest już znany od dawna. To 7 czerwca 2008.
To wielki dzień i… wiele problemów. Pełno formalności. Świadectwo chrztu, pierwszej komunii, bierzmowania. Świadectwa szkolne z religii. Nauki przedmałżeńskie, kościół, ksiądz, USC. Pełno biegania i załatwiania.
A tu jeszcze wesele. I kolejne przeszkody: sala, orkiestra, goście, zaproszenia, menu, wódka, suknia, garnitur, obrączki…
To wszystko trzeba załatwić w Polsce, pracując i mieszkając w Irlandii. I kolejne sprawy: urlopy, terminy, samoloty, bilety… I skąd na to wszystko wziąć czas?
A pierwszy taniec? Tancerz ze mnie żaden. Jestem w tym temacie kompletnie zielony. Na szczęście z pomocą przyszli rodacy i szkoła tańca Prestige Dance i znakomita instruktorka Edyta.
Na szczęście wszystko powoli organizujemy i większość biegania mamy już za sobą. Niech żyje Internet!
Ula i Przemek
A jeśli chcesz dowiedzieć się znacznie więcej o nas, naszym ślubie i naszym weselu, to zapraszam na specjalnie przygotowaną na tą okoliczność stronę.
Autorem strony jest oczywiście moja wybranka – Ula. To ona wpadła na ten pomysł i sama, od początku do końca, ją wykonała.
Thank You My Love!
A na stronę zapraszają Ula i Przemek. Enjoy!








No nie może być! Jeszcze nikt nie dodał komentarza do tego postu. A to oznacza, że Twój komentarz może być pierwszy! Korzystaj więc z okazji, póki masz szansę ;)