Zaradni Polacy podbijają Irlandię
Nie od dziś wiadomo, że Polak przedsiębiorczy jest i basta! Kupię, sprzedam to u niejednego chleb powszedni. Polak ma smykałkę do interesów i nie tylko do tego. Potrafi ruszyć głową i tyle. A jak to jest z zaradnością Polaków w Irlandii?
Z każdym dniem świadomość naszych rodaków wzrasta. Na początku chcieli tylko załatać swój domowy budżet i wracać. Większość przyjeżdżających tutaj pierwszy raz tak mówi: „Zostanę tutaj rok lub dwa i wracam. Irlandia nie jest dla mnie.” Lecz apetyt rośnie w miarę… i już po kilku miesiącach pobytu na wyspie, pierwotny termin powrotu przesuwa się w bliżej nieokreślony. A skoro zostaje się na dłużej, to przydałoby się trochę polskości.
Sklepy i żywność
I tu jak grzyby po deszczu powstają polski sklepy. Mało tego. Popyt jest tak duży, że sklepy innych narodowości zaczynają sprzedawać „polish food”. I w końcu zaspane sieci supermarketów również zaczynają dostarczać najlepiej sprzedające się produkty, a asortyment ciągle się powiększa. Dochodzi do tego, że w sobotę wieczorem próżno szukać czegoś polskiego, bo półki są już dawno puste. Powstają również księgarnie, firmy kurierskie i piekarnie, a polski chleb robi furorę wśród Irlandczyków. Poniżej przedstawiam zdjęcia polskich hurtowni uchwycone w pośpiechu telefonem:

Polska hurtownia żywności w Dublinie
I oczywiście nie może zabraknąć najważniejszego – alkoholu. Polskie piwo można dostać w każdym większym sklepiku.

Polska hurtownia żywności w Dublinie
Rodzina
Nasz budżet ma się nieźle. Długi w Polsce oddane, awansujemy w pracy lub zmieniamy ją na lepszą. Zaczyna nam się tu podobać. Ale tęskno za rodziną. Za żoną, dziećmi. A więc przychodzi czas kiedy decydujemy się sprowadzić rodzinę do siebie. Skoro tak, to powstają polskie żłobki, przedszkola, szkoły. Są również polscy lekarze, bo irlandzka służba zdrowia pozostawia wiele do życzenia. Jest już nawet poradnia psychologiczna!
Oczywiście Polak nie byłby sobą gdyby nie upomniał się o swoje. Irlandzkie urzędy zawalone są wnioskami o wszystkie możliwe świadczenia socjalne, a na pierwszą „wypłatę” socjalu trzeba czekać nawet rok.
Dom
Skoro rodzinę mamy już w komplecie, trzeba by jakoś urządzić się na swoim. Coraz więcej osób szuka jakiegoś lokum na własność. A, że ceny nieruchomości irlandzkich nie należą do najniższych, to trzeba wspomóc się kredytem. I tu powstają firmy doradcze, a irlandzkie banki zatrudniają Polaków w celu informowania rodaków o sposobach zapożyczania się.
Rozrywka
Jako, że człowiek po pracy odpocząć musi coraz częściej witamy na wyspie wszelkiej maści artystów i kabareciarzy. Co prawda przygotowywane z rozmachem polskie festiwale i koncerty nie zawsze przyciągają tłumy, o czym przekonała się w tamtym roku Kayah, która odwołała swój występ czy przed tygodniem Doda, która z braku zainteresowania zredukowała swoje popisy do jednego tylko koncertu. Bo i kto by oglądał sztuczne piersi Dody gdy może przebierać w gwiazdach dużego kalibru. U2, Aerosmith, George Michael? A proszę bardzo!
Szanse i zyski
Polacy są coraz bardziej świadomi. Świadomi tego, że to oni kierują własnym losem. Uczą się języków, poznają ludzi, zakładają własne firmy, podróżują. W końcu ich na to stać. A Irlandia to kraj równych szans i wielkich możliwości. I choć niektórzy mówią, że Polacy nie chcą się integrować z tubylcami i nie znają angielskiego, to ja mówię, że dajmy im więcej czasu. Aż wyzbędą się polskich uprzedzeń, przestaną wiecznie narzekać, poukładają sobie życie w nowej rzeczywistości i zaczną żyć. Żyć na poziomie i godnie!








Pisze się „półki”, a nie „pułki”!
Zgadza się. Dzięki za czujność.
Jakia przy tej okazji dramatycznie słaba znajomość angielskiego – nie ma czegoś takiego jak warehouse w przypadku „magazanu” jako hurtowni – powinno być „Wholesale” itd. … wieś jednak zawsze będzie wsią …
ty to jednak ze wsi jestes buraku cwiklowy warehouse to magazyn a wholesale to sprzedaz hurtowa.
Co bynajmniej nie zmienia faktu, że Polacy zaczynają sobie na wyspie coraz lepiej radzić i bynajmniej nie myślą o wracaniu do swego kraju. Szkoda, że jeszcze wielu wysyła do Polski tyle pieniędzy i utrzymuje pośrednio przez to bande nierobów i obiboków, szczególnie tych ‘przy korycie’.
@ Presell – to już uwaga to tych hurtowni. Ja tylko zrobiłem zdjęcia.
@ orian – zgodnie z zasadą: Ktoś nie śpi by spać mógł ktoś. Zapewne jest tutaj sporo osób, które właśnie po to tutaj przyjechały aby utrzymywać kogoś w Polsce.
@ Presell: Tak się akurat składa, że „warehouse” jest rdzennie brytyjskim słowem na określenie magazynu lub hurtowni.
Opowiadasz hardcore’y Pawel
a moglbys podac jakis namiar na te hurtownie gdzie w jakim miescie trzasnoiels te foty,chyba ze masz jakies info na temat poslik hurtowni zywnosci
pozdraiwam i dzieki z gory
Niestety nie mam namiarów na te hurtownie.
Znajdują się one w Dublinie. W dzielnicy Finglas.
W Dublin Industrial Estate.
Szukam osob ktore wiedza gzie w Dublinie sa hurtownie kosmetyczne i drogeryjne za wszelkie wiadomosci na ten temat adres lub nr tel bede nieopisanie wdzieczna.Chodzi oczywiscie o polskie hurtownie.Prosze piszcie na mojego e-maila,. [część komentarza została usunięta] Zainteresowanych prosze o kontakt.na e-maila lub GG 3585297 I dziekuje za ew sygnały o hurtowniach pozsdrawiam
hej mam pytanie szukam polskiej hurtowni w dublinie.
Adres,telefon.z gory dzieki